Z życia wzięte :)

Przekonaj dziecko do okularów. Przekonaj do brokuła.

Co mają wspólnego okulary i brokuł? Wizualnie nic. Mentalnie podobna ściana nie do przebicia. No weź tu przekonaj.

Brokuła można potraktować strachem: Zjedz! No zjedz! Bo to zdrowe jest JEDZ! Jak nie wyrzyga ze stresu to pewnie połknie. Gdyby nad Tobą ktoś się wydzierał, też byś zwrócił. Z okularami jest podobnie. Nie siłą a sposobem – jak to mówią.

Sporo jest poradników: Jak dobrać okulary, jak wybrać oprawki do twarzy, jakie okulary dziecięce i młodzieżowe są modne. I co z tego. Do niedawna nie miałam pojęcia, że wielu rodziców jest gotowych kupić cokolwiek, co tylko dziecko zechce… no właśnie.

Jeśli zechce.

I weź tu przekonaj:
– Będziesz nosił i nie dyskutuj. Masz już przecież 12 lat!. Nie będę się użalać nad tobą. Ja też musiałem nosić kiedyś gips na ręce i jakoś przeżyłem.
Nie będzie dyskutował. Założy. I zdejmie, kiedy tylko będzie wchodził do szkoły albo kiedy zejdziesz mu z pola widzenia.
– Jakoś dasz radę – „jakoś” dla żadnego dziecka nie jest zadowalające. I lepiej, żeby dla żadnego rodzica też nie było. Ma być super, ma być mega, ale nie jakoś!
Wbrew pozorom im większa wada wzroku tym łatwiej. Pamiętaj, że dziecko, które widzi lepiej, lepiej też będzie się czuło, wzrasta jego komfort życia. Nie zrezygnuje. Ale czy tak ma być? Masz nosić i już?

Każdy wiek dziecka wymaga innego podejścia. Maluchowi w prosty sposób możesz kupić pierwsze okulary przeciwsłoneczne, zrobić z tego zakup miesiąca, pokazać że dziewczynka wygląda jak super modelka, a chłopcu, że jest bohaterem niczym żołnierz na poligonie. Okulary korekcyjne jako następstwo tej sytuacji będą już tylko formalnością. Chyba, że…
Maria pisze do mnie:
„ Ratuj, zrobiłam jak mówiłaś, zabrałam Maćka do optyka kupiłam mu okulary przeciwsłoneczne, nawet na lody go zabrałam, żeby miał miłe skojarzenia a on nic. Oportunista zatwardziały”.

Znam Marię. Zastosowała się do wytycznych: punkt po punkcie próbowała zaliczać, nie widząc przy tym jak do męża w tym czasie mówi: no idź już, nie stój tak nad nami! Nie te okulary!, przecież czy nie widzisz że tamte bardziej mu się podobają! A do syna: Maciek, no zdejmij tą kurtkę, Maciek ale nie mamy 2 godzin czasu. Maciek spokojnie, jest miło ale na miłość boską no ile można.

Jeśli tak ma być, to lepiej weź urlop, wyluzuj. Musisz mieć czas. I nie ma znaczenia czy Twój maciek to 2 letni maluch, 12latek czy już prawie dorosły chłop o głowę wyższy od Ciebie. Nie możesz zarządzić odgórnie z niecierpliwością: Ma być miło! Między 16.00 a 16.30 najlepiej. Tak się nie da.

Zakładam, że przed wizytą u optyka rozmawiacie w domu. Jeśli Twój 15 latek oportunista powie: -nie, bo nie!, zapytaj, co musi się stać żeby zechciał nosić okulary. Spróbuj zdiagnozować problem. Zacznij od tematu przyjemnego. Okulary przeciwsłoneczne z korekcją można zrobić również super modne z lustrzanką. Kto by takich nie chciał? Nie da się jednak nosić tylko okularów przeciwsłonecznych z korekcją. Mózg zwariuje.

Przekonaj młodocianego oportunistę, że minimalnie lepsze widzenie to lepsze wyniki w sporcie, lepszy komfort życia. Młodzież, zwłaszcza sportowo aktywna bardzo dba o to, żeby im kupić lepsze buty, lepszą oddychającą koszulkę. Tłumaczą to podnoszeniem swoich osiągnięć i rozwojem. (oczywiście super wyniki są tylko z odpowiednim logo na koszulce) Nie da się jednak mieć wyników, jeśli masz super buty a zawalasz dietę.

Nie będzie młody człowiek miał wyników jeśli ma koszulkę TEJ firmy a odpuści co drugi trening. Nie da się funkcjonować dobrze, jeśli mając wadę wzroku nie korygujesz jej. Okulary, soczewki kontaktowe, możliwości są różne w zależności od okazji. Sport nie jest dobrym argumentem? Ty znasz najlepiej swoją „małą” pociechę, która pewnie jest o głowę wyższa od Ciebie. Znajdź jego mocne strony. Uwielbia godzinami siedzieć przed ekranem? Argument masz w ręce gotowy: Lepsze widzenie, to szybsza reakcja w grach komputerowych, to dużo większa przyjemność itp. Wykorzystaj pasje syna/córki, aby przekonać go jak bardzo okulary poprawią jego życie. Pamiętasz? Nikt nie chce, żeby było „jakoś”.

Artykuł z niewydanego jeszcze mojego poradnika o roboczym tytule „Okularnik w rodzinie. Poradnik dla rodziców”

 

Autor: Anna Pacholak

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s